czwartek, 2 stycznia 2014

Powód #002 Nie będę musiała wciągać brzucha!



Witajcie.
Czuję wczorajszy trening w udach – świetnie! Dlatego wrzucę dzisiaj filmik Mel B z ćwiczeniami na pośladki – naprawdę czuć, jak pracują uda i pupa. Od poniedziałku dorzucę do treningu nowe ćwiczenia – będę miała wolne i od pracy, i od szkoły, więc ten dzień przeznaczę na wysiłek.



Przez nawał obowiązków, mam czas dopiero wieczorem i na ćwiczenia, i na bloga, więc posty w najbliższych dniach będą się pojawiać koło północy. Ale z tym też muszę skończyć, bo aby schudnąć trzeba też dbać o sen.
Dzisiaj zapowiedziałam wszystkim w pracy, że mają mnie nie kusić ani słodyczami, ani fast foodami, bo teraz z nimi koniec. Definitywny. Muszę obudzić w sobie siły odpowiedzialne za dotrzymywanie sobie danych obietnic.

A teraz czas na wyjaśnienie powodu numer 2. Akurat mój brzuch nie wygląda tak bardzo źle: jest dosyć płaski, mam wyraźne wcięcie w talii, ale przydałoby się pomniejszyć fałdki. Są jednak takie sytuacje, kiedy go wciągam, np. kiedy siedzę w pociągu i nagle wypatrzę jakiegoś fajnego faceta.
Zauważyłam też, że dużo zależy od spodni – niektóre są brzydko skrojone na brzuchu i robią jakby taki balonik. Tego problemu nie ma raczej przy bojówkach, ale wtedy są widoczne boczki. A przecież wiemy, że biodrówki z wylewającymi się boczkami to nieciekawy widok.
Nie marzę o kaloryferze, bo nawet nie podobają mi się takie umięśnione brzuszki u kobiet. Cudnie byłoby po prostu mieć płaski brzuch. Taki, z którym nie czułabym skrępowania kiedy niechcąco podnosi się bluzka i widać skrawek ciała. Taki, żeby było widać tylko skórę, a pakiet z tłuszczem.
Więc taki brzuszek mi się marzy. I znów wrzucam zdjęcia jako motywatory. To już będzie taki stały punkt do każdego powodu. Wyszukując je, przejrzałam mnóstwo brzuchów, i tak sobie pomyślałam, że skoro tyle dziewczyn ma takie fajne ciało, to ja też powinnam ulepszyć swoje. Dla swojej satysfakcji, żeby nie czuć już żalu oglądając te fotki:







Obym latem choć troszkę zbliżyła się do takich wymiarów.
Pozdrawiam =)

środa, 1 stycznia 2014

Powód #001 Wreszcie założę spódniczkę mini!



Witajcie.
Dzisiaj wystartowałam. Zważyłam się i zmierzyłam, mam nadzieję, że za miesiąc wszystkie te przerażające liczby będą niższe:
Waga: 63,1 kg
Biust: 92 cm
Ramię: 27 cm
Talia: 72 cm
Brzuch na wysokości pępka: 88 cm
Biodra: 100 cm
Udo 2 cm poniżej kroku: 60 cm

A mój pierwszy powód? Założę, bez obaw, że groteskowo wyglądam, spódniczkę mini. Moje nogi będą kusząco w niej wyglądać, pupa będzie apetycznie zaokrąglona. Będę wyglądać oszałamiająco.
Spódniczka mini to dla mnie taka wizytówka mega zgrabnej kobiety. Odpowiednio dobrana z górą, butami i dodatkami może być mega seksowna, dziewczęca i słodka, pokazywać, że właścicielka jest na bieżąco z trendami, czy też nawet stanowić wygodny codzienny strój.
Rozmarzyłam się o tej mini…Obcisłe i rozkloszowane, jeansowe, tiulowe, dzianinowe. Gładkie, w printy, kwieciste. Raz założę do nich koszulę, innym razem zwykłą bokserkę i kurtkę jeansową lub skórzaną, kiedy indziej bluzę, a w chłodniejszy dzień śliczny włochaty sweterek. Będą do niej pasowały i balerinki, i sandały, kolorowe koturny, skórzane botki czy pastelowe conversy. Będę miała dziesiątki kombinacji do wyboru! Koniec z bezpiecznymi midi! Powitam mini!

Jako motywator wrzucam kilka zdjęć. Wiem, że nigdy nie będę miała tak szczuplutkich nóg, ale wystarczy, że będą wystarczająco zgrabne, aby pokazać je światu.







Ponieważ po Sylwestrze nie mam jeszcze tylu sił, zaczęłam dosyć delikatnie. Najpierw 5 km na rowerku stacjonarnym, potem trening Mel B: ABS i pośladki. Ten rowerek i ABS chcę stosować na razie jako rozgrzewkę. Nie rzucam się od razu na głęboką wodę z wieloma ćwiczeniami i Ewą Chodakowską, bo wiem, że mogłabym się za szybko poddać. Spisuję sobie też w notesiku wszystko, co zjem. Podobno wtedy łatwiej kontrolować ilość jedzenia. Mam nadzieję, ze wytrwam!

Dołączam trening ABS z Mel B:

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Mały wstęp

Witajcie.

Jak pewnie większość osób, wymyśliłam sobie noworoczne postanowienie. 
Chcę schudnąć. Schudnę. 
Ten blog będzie takim moim motywatorem. I takim dziennikiem, dowodem na to, co już zrobiłam, i co muszę zrobić.

Teraz muszę uporządkować moje plany:
1)      Zaczynam regularne ćwiczenia i będę uważać na dietę.
2)      Planuję codziennie dodawać po jednym powodzie, dlaczego powinnam schudnąć. Wyuczę się ich i będę powtarzać jak mantrę, żeby wytrzymywać treningi =)
3)      Pierwszego dnia każdego miesiąca będę się dokładnie mierzyć: czy coś ubyło mi z biustu, ud, brzucha itp.
4)      Co tydzień, rankiem, oficjalne ważenie.
5)      Żadnego oszukiwania i lenistwa. Muszę być twarda!

Wszystko będę starała się publikować na blogu. Strzelę też sobie fotkę, żeby sprawdzić czy za jakiś czas będzie różnica =)

Będę przeszczęśliwa, jeśli pozbędę się 10 kilogramów do wakacji, ale tak naprawdę chciałabym ważyć 50 kg. Myślę, że przy moim wzroście będzie to akuratna waga.
Oczywiście, muszę się jeszcze nagrodzić: jeśli zrzucę 12 kilogramów, latem zafunduję sobie urlop nad morzem. W Rewalu.

Puszczam to w świat, niech każdy widzi. Przynajmniej potem będzie mi się trudniej wycofać.
Z publikacją moich powodów, pomiarów itp. ruszam od pierwszego stycznia.

Nowy rok – nowe życie.
Trzymajcie za mnie kciuki =)

Takie zdjęcie sobie kiedyś zrobię. I będę tak samo świetnie wyglądać!